TEST – L’Oreal Paris COLORISTA Washout
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Marzy Ci się niespotykany, intrygujący kolor włosów?
Po mojej głowie już od grudnia, chodziła myśl żeby tak pomalować jasne końcówki włosów na kolor pudrowo – różowy. Już wtedy też rozmawiałam o tym, czy to możliwe na moich włosach z moją fryzjerką. Jednak jakoś ciągle brakowało mi czasu, żeby umówić się na malowanie. I tak temat ucichł, aż przypadkiem odkryłam nową markę COLORISTA od L’Oreal Paris. Pomyślałam, że teraz już nie ma przeproś! Muszę wypróbować jak będę wyglądać i co warta jest ta koloryzacja.

Jeśli nie wiecie –  COLORISTA to nowość na rynku, rewolucja w domowej koloryzacji. W zależności jaki preparat wybierzemy kolor może być na jeden dzień – spray, tydzień lub dwa tygodnie – washout lub na dłużej – paint.

Ja wybrałam właśnie washout, czyli koloryzację zmywalną, która w zależności od koloru utrzymuje się tydzień lub dwa tygodnie. Dostępna jest w 10 najmodniejszych kolorach i wypłukuje się z każdym myciem włosów.

Zdecydowałam się w końcu nie na jeden, ale na dwa kolory, tak żeby było ciekawiej 🙂 Mój wybór padł na #pink, czyli kolor utrzymujący do 2-3 myć i #blue, kolor utrzymujący się do 5-10 myć.

Muszę przyznać, że koloryzacja przy użyciu tej farby jest dziecinnie prosta! Wszystko co należy zrobić to nałożyć rękawiczki, i tu muszę przerwać i polecieć krytyką ponieważ mimo, iż na reklamach, filmikach, a nawet ulotce pokazane są czarne, grube, porządne rękawiczki, to do opakowania dołączone są te najzwyklejsze. Gdy mamy już je na rękach, należy nałożyć farbę – normalnie rękami na włosy – wmasowując ją delikatnie. Ja dla bezpieczeństwa do całego zabiegu nałożyłam już nielubianą przeze mnie bluzkę, a na nią najstarszy ręcznik, no i oczywiście rękawiczki na ręce, ale nie te z zestawu, a własne – lateksowe. Aby pokryć włosy wybiórczo dwoma kolorami początkowo pomagałam sobie gumką. Najpierw na pasma włosów nałożyłam kolor #pink, następnie w pozostałe włosy wmasowałam kolor #blue. Po nałożeniu drugiego koloru odczekałam 20 min i zmyłam farbę.

Myślę, że to jakie to banalne i szybkie najlepiej oddaje poniższy gif. A właśnie, farby nie należy nakładać na brudne lub mokre włosy, bo kolor jaki się uzyska może być blady lub mało widoczny. I właśnie dzięki temu macie chyba jedyną i niepowtarzalną okazję zobaczyć mnie ze świeżo umytymi włosami nie poddanymi, żadnym zabiegom stylizacyjnym, po prostu umyte i dobrze wysuszone – siano 😉

Sam efekt uzyskany dzięki tej farbie bardzo mi się podoba! Włosy dobrze przyjęły kolor, który ma na nich naprawdę ładny odcień. Koloryzację oceniam jako bardzo szybką i udaną 🙂

Jednak z umieszczeniem tego testu troszkę się wstrzymałam, aby móc podzielić się z Wami nie samym efektem malowania, a także opinią na temat trwałości/wypłukiwania się koloru. Tutaj już nie jestem, aż tak zadowolona, ponieważ już po pierwszym myciu praktycznie cały kolor się ulotnił. Na raz umytej głowie naprawdę ciężko było dostrzec któryś z kolorów, zwłaszcza róż. Teraz już po drugim myciu, aby zobaczyć któryś z kolorów, trzeba go szukać 😀 Z różu został tylko troszkę cieplejszy odcień blondu, z niebieskiego jakiś dziwny, chłodny, zielony odcień blondu. I o ile przy kolorze #pink można było się tego spodziewać, o tyle przy kolorze #blue myślałam, że troszkę dłużej się nim nacieszę. Przy takiej „trwałości” nie wiem, czy nie lepiej na jakieś wyjście zainwestować w COLORISTA Spray – koloryzacja wydaje się jeszcze łatwiejsza, kolor bardziej nasycony, a po myciu zupełnie czyste włosy, bez dziwnych odcieni gdzie trzeba by się domyślać co to mogło być.

A jak Wam podoba się efekt jaki uzyskałam dzięki tym farbom? I jak podobam się ja w różowo-niebieskich włosach? Miałyście już okazję wypróbować któryś z produktów COLORISTA? Jeśli tak to podzielcie się swoimi wrażeniami – jestem mega ciekawa!